Kategorie: Wszystkie | Przeczytane w 2009 | Przeczytane w 2010
RSS
wtorek, 10 listopada 2009
"Hobbit" J.R.R.Tolkien

Z powieścią fantastyczną mam niewiele wspólnego. Nie przekonuje mnie stricte fantastyczna fabuła ze smokami, wojownikami i czarami. Jednak jest parę takich książek, do których wracam co jakiś czas. Jest to Tolkien i Harry Potter. Powód? Czytając je, odrywam się kompletnie od rzeczywistości. Żyję w książce. Mogłabym powiedziec, że świat jest okrutny, a nam potrzebna jest iskierka w yunelu, ale to zbyt oklepane. Iskierki nie ma, ale jest maksymalne rozluźnienie, życie czyimiś problemami, czyimś światem. Nowo stworzona rzeczywistośc, która pochłania jak czarna dziura. Po przeczytaniu, tęsknię do Tolkiena i Hogwartu. Mam poczucie, że cos straciłam. Czytając je, żyję w lepszym (bo innym) świecie. Czasmi tak mam... potrzebuję wejśc w coś obcego, co jest zdefiniowane bez mojego udziału, coś co się zdarzyc nie może- dlatego jest piękne.

Do Tolkiena wracam systematycznie. Jednak muszę miec "wenę" na to. "Hobbita" przeczytałam po raz pierwszy. Wcześniej nie miałam na to ochoty. Bardzo zachęciły nie rysunki Alana Lee w wydaniu, które mam w domu. Grafiki niebanalne, szczegółowe, małe majstersztyki.

Niedługo przyjdzie czas na Harrego Pottera, ale jeszcze nie teraz...

1 , 2 , 3 , 4 , 5