Kategorie: Wszystkie | Przeczytane w 2009 | Przeczytane w 2010
RSS
piątek, 12 lutego 2010
"Stulecie chirurgów" Jurgen Thorwald

 

Stulecie chirurgów

Lektura dla ludzi z mocnymi nerwami. Cierpły pięty, wzdrygał się żołądek, przechodziły ciarki po plecach, ale było warto.

Niesamowita historia rozwoju medycyny. Cesarskie cięcie, zapalenie wyrostka robaczkowego, kamienie, niebywałe dzieje i znieczulenia aseptyki-szok! Słyszałam już wcześniej jak doszło do odkrycia skutków "brudnych rąk", ale nie przypuszczałam, na jakie przeszkody trafiali wilcy odkrywcy! Najgorszy mur w dziejach: próźnośc "autorytetów". Krew mi się gotowała w wielu momentach. Nie przypuszczałam, że ludzie potrafią byc tak zaślepieni i to wobec faktów- udowodnionych logicznie i empirycznie! Włos się na głowie jeży.

Najbardziej uderzyły mnie losy carskiego cięcia. Feministką zagorzałą nie jestem, ale to już przechodzi ludzkie pojęcie- żeby przez  3 0 0  L A T nie zauważyc, że przyjęta metoda tego zabiegu (wymyślona przez jakiegoś sławnego profesora- to ta jego sława miała największe znaczenie w domniemanym powodzeniu metody) prowadzi do tak niesamowitej śmiertelności! Właściwie był to wyrok śmierci, ale nikt nie wpadł na to, by poszukac czegoś innego, bo WIELKI PROFESOR tak powiedział. Nie dotyczy to tylko porodu. Jeśli chodzi o mycie rąk, również mur nie do przeskoczenia. Niby prosta czynnośc, a takie kontrowersje wywołała. Zakute łby i niewyobrażalne ego(izm).

Polecam książkę gorąco. Nie jest to lektura na jeden wieczór. Dozowanie musi byc. I nie czytac przed snem.

poniedziałek, 08 lutego 2010
"Zaginiony symbol" Dan Brown

Kończenie książek rano weszło mi w krew ostatnio- dygresja.

Ktoś napisał ostatnio na blogu, że książki Browna są schematyczne. Każdy rozdział kończy się tak samo, zaskoczeniem. Mogłoby się to znudzic czytelnikowi, ale moim zdaniem jest to dobry zabieg. Dzięki niemu chce się zacząc kolejny rozdział i tak człowiek się nawet nie obejrzy jak  100 stron przeczytał. Gdy sięgnęłam po tę książkę, nie miałam specjalnie ochoty na jej przeczytanie, nie odpowiadała mojemu nastrojowi, ALE przeczytałam ją migiem. Właśnie dzięki tej specyficznej budowie.

Kolejną kwestią jest niesamowita erudycja autora. Pierwsze czym mnie ujął to informacje na temat "cravate". Od jakiegoś czasu, w najdziwniejszych momentach napadała mnie refleksja, skąd się wziął ten bezużyteczny w dzisiejszych czasach dodatek męskiej garderoby. Refleksja w nieodpowiednim momencie, nigdy nie było okazji sprawdzic tego od ręki. Et voila! Brown o tym napisał. Teraz wiem, ale nie powiem:p

Wracając do wiedzy Browna. Michał mi powiedział, że kiedyś czytał o tym autorze i się okazało, że w pracy pomaga mu żona. To ona zbiera lwią częśc informacji potrzebnych do napisania powieści. Mąż głowa, żona szyja.

Chciałoby się byc takim profesorem, specjalistą w danej dziedzinie. Chciałoby się miec też rodzinę. Ciężkie to życie kobiety.

piątek, 29 stycznia 2010
"O krok" Henning Mankell

 

o krok

Relacja na gorąco. 5 minut temu skończyłam książkę. Bardzo, badzo dobra! Wciąga od pierwszych stron, przyciąga do ostatnich kartek. Przy ostatnich stronach już się denerwowałam, że się nie wyjaśni, ale się wyjaśniło, uff.

Mankell umie budowac napięcie, nie da się ukryc. Dobry styl, poprawny język (tu ukłon w stronę tłumacza i edytora).

czwartek, 28 stycznia 2010
Stosik...

 

stosik

...i tyle co do postanowień noworocznych. Kupiłam. Przyznaję, ALE nie wydałam dużo! ok 60 zł tylko:)

Więc tak:

- "O krok" Mankell - jestem już po połowie książki i nadal nie mam podejrzeń konkretnych co do mordercy! a! niezwykłe u mnie. Film "rozpykuję" po 15 min- Michał już odmawia oglądania filmów "na rozkminkę" ze mną, bo mu frajdę psuję. Mankell mnie zaskoczył. Zobaczymy, jak to się zakończy... Książka kupiona na allegro za ok 6 zl, odbiór własny

- "Koniec świata w Breslau" Marek Krajewski. 7zł, kupiony przy okazji odbioru książki Mankella

-"Lisinka" Brigit Pouplier. Kupiona formalnie w zeszłym roku wraz z 5 innymi książkami w pakiecie za 16 zł na allegro.

- "Zaginiony symbol" Dan Brown- twarda oprawa, 29,90zł!!! Tutaj reklama: w carrefourze jest promocja! normalna cena to 44,50zł, u nich za 29,90zł. Nie ma co przepłacac w empiku. Tę książkę wiedziałam, że kupię jak tylko dowiedziałam się, że premiera będzie w styczniu.

-"David Coperfield" Charles Dickens- 4,90zł carrefour- chcę przeczytac książki w listy BBC (można ją znaleźc w moich zeszłorocznych wpisach). Klasyka.

-"Na giełdzie Forsyte'ów"- cena jak wyżej. Polecana przez molesławę na forum moli książkowych gazeta.pl.

Nie jest źle. Śnieg piękny za oknem. Sesja własciwie zakończona. Ferie się zbliżają, więc pracy niewiele. Mogę czytac.

10:48, gwozdzik2
Link Komentarze (2) »
piątek, 22 stycznia 2010
"Trzeci znak" Yrsa Sigurdardottir

Trzeci znak

Postanowienie noworoczne:

- zredukowac do minimum wydatki na książki

- przeczytac zaległości z własnych półek

Cel szczytny. Tak jak inne kobiety uwielbiają kupowac buty i ubrania, ja nałogowo kupuję książki i torebki. Rezultatem są szafy i szuflady zapchane torebkami i powiększająca się ilośc półek na książki. Moja druga połowa, Michał, człowiek z anielską cierpliwością, dawno już zrejterował i pogodził się z moimi fanaberiami książkowo- torebkowymi. Zrobił piękne meble, wyliczone na miarę moich torebek, zbudował wiele półek na książki, ale to nie wystarcza. Muszę zaznaczyc, że Michał ma zdecydowanie minimalistyczny gust co do wystroju naszego mieszkania, ale zaadaptował moje potrzeby do swoich gustów, poszedł również na pewne ustępstwa i projektuje teraz piękna, wielką półkę, która zastąpi dwie mniejsze. Anioł nie człowiek!

Do rzeczy...przejdę za chwilkę. Wraz z postanowieniami noworocznymi przyszła również fascynacja skandynawskimi powieściami, póki co z klimatem kryminalnym. Mankella znam, Larssona przeczytałam i co dalej? Internet rzecz wspaniała, zgooglowałam temat i trafiłam na forum o powieści skandynawskiej http://www.forumksiazki.pl/topics30/literatura-skandynawska-vt10847.htm. Przejrzałam, wyszukałam w bibliotekach pobliskich i tu niespodzianka! W moich zalegających książkach znalazłam również jedną z wymienionych powieści "Trzeci znak"! Wilk syty i owca cała! Trzymam się postanowienia i zaspokajam skandynawski głód!

Powieśc wyśmienita! Lepsza niż Mankell! Kupiłam książkę (ponad rok temu) w zimnym namiocie z książkami mocno przecenionymi, raczej nie tymi najlepszymi a tu proszę! Doskonale skonstruowana, wciąga od pierwszej strony. Kryminał zgodny z wymaganiami dobrego kryminału.

Co więcej, Yrsa Sigurdardottiri pochodzi z Islandii. Moja pierwsza islandzka lektura. Autorka jest absolwentką inżynierii budowlanej. Pracuje w zawodzie! Zaskakujące, ponieważ po lekturze książki, nikt by nie pomyślał, że pisanie jest zajęciem dodatkowym.

Książka opowiada o (opis z Merlina):

Niemiecki student historii, Harald Guntlieb zostaje zamordowany na terenie Uniwersytetu Islandzkiego. Zwłoki potwornie zbezczeszczono. Majętni rodzice nie są zadowoleni z wyników dochodzenia prowadzonego przez policję. Sami zlecają więc śledztwo młodej prawniczce Thorze, matce samotnie wychowującej dwójkę dzieci. Zamordowany Harald prowadził badania porównawcze dotyczące prześladowań za uprawianie czarów na kontynencie i w Islandii. Jednocześnie wiódł dość ekscentryczne życie, często ocierając się o śmierć, czy to z racji niezupełnie tradycyjnych zachowań seksulanych, czy z powodu częstego używania narkotyków. Thorę stopniowo wciąga świat, o którego istnieniu nie miała pojęcia. Trzeci znak to niezwykła powieść sensacyjna. Autorka czerpie garściami z najbardziej wstydliwych epizodów w dziejach Europy.

Polecam każdemu, który lubi dobre kryminały (póki co to polecam każdą książkę, którą opisuję...podejrzane)

wtorek, 19 stycznia 2010
"Władca Barcelony" Chufo LLorens

 

Władca Barcelony

Prezent od ukochanego. Prezent nie przeczytany od razu. Prezent zakurzony. Prezent, który w końcu wciągnął. Prezent z klimatem. Tylko co z tym tytułem? Nie rozgryzłam go jeszcze. Może źle dobrany? Na łapu capu?

Jeśli komuś podobała się "Katedra w Barcelonie", spodoba się i "Władca...".

Powieśc z tłem historycznym, choc dopasowanym do potrzeb narracji.

Przeraża początek: długa lista postaci- ominąc.

Parę wątków uciętych (jak w tym poście). Brak pomysłu autora? Skrócona nieuważnie powieśc?

Łatwośc czytania na 6! Akcja na 4!

poniedziałek, 11 stycznia 2010
"Mężczyzna, który się uśmiechał" Henning Mankell

 

mężczyzna, który sie uśmiechał

Pierwsza ksiażka w roku 2010.

Coś mi się wydaje, że w tym roku będą królowały kryminały skandynawskie. Był Larsson, była Lackberg, przyszedł czas na Mankella. Sięgnełam po nią po przeczytaniu licznych opinii na innych blogach oraz po programie Doroty Wellman emitowanego w tvn style- bardzo przypadł mi do gustu.

"Mężczyzna , który się uśmiechał" ma skandynadwską otoczkę, którą tak lubię i o której już pisałam, więc nie chcę się powtarzac.

Głównym bohaterem jest Kurt Wallander, policjant po przejściach. Musze sięgnąc do wcześniejszych powieści, żeby się zorientowac co mu się dokładnie przydarzyło.

Najdziwniejsze jest to, że ten kryminał nie jest idealny (chodzi tu o mordercę, ale nie chcę zdradzac treści ksiażki), ale i tak czytałam go z zapartym tchem. Czekałam na jakąś niespodziankę, katharsis, ale nie nadeszło. Mimo to sięgnę po kolejne powieści Mankellla.

Mam pytanie, czy któś zna jeszcze jakiś skandynawskich autorów? Piszę "skandynawskich", bo może i w Norwegii ktoś taki tworzy? O Finlandii nie wspomnę...

środa, 30 grudnia 2009
"Księżczniczka z lodu" Camilla Lackberg

 

Księżniczka z lodu

Długo wyczekiwana, tropiona, "przemyśliwana", odkładana na później, ale w końcu kupiona. Chwila. Impuls. Powiedzenie dosyc oszczędzaniu, znalazła się na mojej półce.

Panuje moda na szwedzkie powieści? Tak! Larsson, Mankell, Lackberg... dlaczego? Skandynawski klimat, do którego tęsknię (o ile można tęsknic do czegoś, czego się nie zaznało). Surowa aura, mroźne powietrze i trup w szafie- voila!

"Księżniczka z lodu" ma wszytsko co jest potrzebne w dobrym kryminale: niepewnośc, nowe wątki, nowi podejrzani, romans, skandal i morderca, którego postac pojawia się dosyc szybko w książce (oczywiście nie wiadomo, że to on). Dodam, że zapowiedź kolejnych części książki również jest dla mnie kusząca, jako że lubię sprawdzone "numery".

Jedne co mnie powaliło to: "rybaczenie" zamiat rybołóstwo. Nikt w w ydawnictwie tego nie zauważył? A może istnieje takie słowo...

"Zapomniany ogród" Kate Morton

 

zapomniany ogród

Po lekturze "Domu w Riverton" z niecierpliwością sięgnęłam po "Zapomniany ogród", ale tu znalazła zastosowanie stara zasada: co za dużo, to nie zdrowo. Ta sama konstrukcja fabuły, ten sam styl, ta sama zagadka: kto z kim i dlaczego. Czytałam szybko, najczęściej z przyjemnością, ale wystarczy na jakiś czas.


niedziela, 20 grudnia 2009
"Róża Sewastopola" Katharine McMahon

 

Róża Sewastopola

Okładka tej ksiażki przykuła moją uwagę w księgarnii. Następnie, natknęłam się na nią na paru blogach. Znalazłam ją w bibliotece i przeczytałam z wielką przyjemnością. Przyjemnośc ta wynikała przede wszytskim z ogromnej lekkości stylu autorki. Czytało się ją bardzo łatwo, płynnie, bez zgrzytów, topornych fragmentów. Czysta przyjemnośc po prostu! ALE koniec ksiażki bardzo mnie rozczarował! Gdyby autorka zmieniła choc ostatni rozdział, nie mówię już, że chciałabym znac dalsze losy bohaterów...chociaz ten ostatni rozdział, który by wyjaśnił cokolwiek z wcześniejszych wydarzeń. A tu nic. Klops.

1 , 2 , 3 , 4 , 5